Szanuj uczucia dziecka
W ciągu kilku ostatnich miesięcy na łamach "Diabetyka" przyglądaliśmy się wyjątkowości modelu rodziny z dzieckiem z cukrzycą typu 1. Pisaliśmy o wybranych aspektach wzajemnych relacji rodzic - chore dziecko, o rodzicielskim zaangażowaniu w proces radzenia sobie z wymogami choroby. Teraz zobaczmy, co oznacza to w codziennym życiu rodzinnym.
Sporo miejsca poświęciliśmy specyfice okresu dorastania. Jego kluczowym potrzebom i zadaniom rozwojowym, towarzyszącym mu zmianom w dynamice relacji nastolatka z rodzicami i rówieśnikami, a także wspieraniu u młodych diabetyków autonomicznej motywacji do leczenia choroby. Wśród wniosków dotyczących postaw rodzicielskich i jakości zaangażowania rodziców w leczenie cukrzycy dziecka kluczowymi postulatami były: zrozumienie, akceptacja, tworzenie w relacjach z dzieckiem przestrzeni wspólnego dokonywania wyborów, podejmowania decyzji lub rozmów o problemach i trudnościach doświadczanych przez dziecko.
Pamiętajmy o uczuciach
Dziecko w każdym wieku potrzebuje czuć ze strony rodziców akceptację, zrozumienie i docenienie wagi swoich uczuć. Często jednak się zdarza, że rodzice nie zwracają uwagi na te uczucia, zaprzeczają im albo je bagatelizują. Przyczyny tego mogą być różne. Ciągłe zabieganie i brak czasu na zastanowienie się nad tym, co dziecko do nas mówi, lęk przed trudnymi emocjami nieuchronnie wiążącymi się z poruszanym przez dziecko tematem lub nasze własne negatywne uczucia pojawiające się w rozmowie z nim (a czasem pochodzące z zewnątrz). Aby dać dziecku przestrzeń na wyrażanie własnych uczuć, a tym samym szansę na radzenie sobie z nimi, pamiętajmy o:
- słuchaniu dziecka ze spokojem i uwagą,
- akceptowaniu uczuć dziecka (i pokazywaniu tej akceptacji słowami: rozumiem, aha, hmm...),
- nazywaniu tych uczuć (nawet jeśli obawiamy się, że możemy się pomylić w naszej interpretacji tego, co dziecko czuje, nie bójmy się zaryzykować - jeżeli nie mamy racji, dziecko nam o tym powie - np., że czuje się bardziej zawstydzone niż smutne albo że odczuwa kilka emocji naraz).
Przykłady
Wyobraź sobie następujące sytuacje i zanalizuj pod kątem "poszanowania" uczuć dziecka najbardziej typowe reakcje rodzica:
A) Twoje kilkuletnie dziecko właśnie wychodzi z gabinetu pielęgniarki, gdzie dostało kolejny z serii zastrzyków przepisanych przez lekarza. Zdajesz sobie sprawę, że boi się tych zastrzyków, ale jednocześnie wiesz, że ból i towarzyszący im dyskomfort trwa krótką chwilę. Twoje dziecko wychodzi z płaczem i skarży się na ból.
Rodzic: "No przestań, nie mogło tak bardzo boleć.", "Nie można tak płakać, jesteś już dużym chłopcem", albo "Chyba trochę przesadzasz, taka mała igła, a taki duży hałas."
B) Twój 14-letni syn wraca z treningu koszykówki. Treningi w tym miesiącu są dla niego szczególnie ważne, gdyż trener ustala skład reprezentacji na turniej międzyszkolny. Gdy siadacie razem do kolacji, pytasz: "Jak było na treningu?". Twój syn odpowiada: "Beznadziejnie. Psułem większość akcji".
Rodzic: "Nie martw się. Jutro na pewno pójdzie Ci lepiej.", "Ale to chyba jeszcze nie tragedia.", "Nie przejmuj się. To nie ostatni turniej w twojej sportowej karierze."
C) Twoja 10-letnia córka za godzinę wychodzi na przyjęcie urodzinowe do koleżanki z klasy. Właśnie zbadała sobie poziom glukozy. Gdy wchodzisz do jej pokoju, widzisz jak z płaczem wstaje od stołu i krzyczy: "Znowu mam 300 cukru. Już mam dosyć tej głupiej cukrzycy!".
Rodzic: "Takie zachowanie na pewno nam nie pomoże. Jeśli się zaraz nie uspokoisz, nigdzie nie pójdziesz!", "Pewnie znowu pomyliłaś się przy podawaniu insuliny. Czy na tobie w ogóle można polegać?!".
D) Twój 7-latek już któryś wieczór z kolei spóźnił się na kolację i podanie insuliny. Wraca prawie 50 minut po ustalonym czasie z krzykiem: "Dlaczego ja zawsze muszę wracać tak wcześnie do domu, żeby robić to głupie badanie. Marek i Wojtek jeszcze przez godzinę mogą jeździć na rowerach!".
Rodzic: "Ale ty nie jesteś Marek i Wojtek, i masz być w domu o 18.00!", "Nie będę z tobą teraz dyskutować! Jutro za karę nie idziesz na rower!", "Nie dość, że przychodzisz spóźniony, to jeszcze krzyczysz. Nie będę tego słuchała. Co ja poradzę, że masz tak ustawione insuliny.", "Znowu się spóźniłeś. Skoro ty nie dbasz o swoje zdrowie, ja też przestanę się tym interesować."
Reaguj właściwie
W powyższych przykładach oprócz zaprzeczania uczuciom dziecka, bagatelizowania ich czy braku zainteresowania ich przyczynami, występują również inne wypowiedzi, które niby to mają zachęcić dziecko do współpracy, a w rzeczywistości często dają odwrotny rezultat i z pewnością w swoim emocjonalnym przekazie są destrukcyjne (dokładniej zajmiemy się tym w kolejnym numerze). W tych przykładach rodzic daje dziecku odczuć, że wyrażane przez nie uczucia nie są ważne, tak samo jak "zgłaszane" przeżycia smutku, złości czy wściekłości. Brak zainteresowania rodzica niszczy szansę wspólnego radzenia sobie z trudnościami doświadczanymi przez dziecko i rozwiązywania jego problemów związanych z chorobą. A warto pamiętać, że takie wspólne "wychodzenie" z trudnych sytuacji wynikających z konieczności dostosowania się do wymagań procesu leczenia cukrzycy stanowi istotne dobro, z którym młody pacjent wchodzi w dorosłe życie.
Zobaczmy, jak odmiennie wyglądać mogą te same sytuacje po zastosowaniu wspomnianych wcześniej wskazówek:
A) Rodzic: "Wygląda na to, że rzeczywiście cię bolało".
Dziecko: "Tak, bardzo. Nie lubię tu przychodzić".
Rodzic: "Rozumiem. To musi być mało przyjemne".
B) Rodzic: "Widzę, że jesteś tym bardzo zmartwiony".
Dziecko: "No tak. Jak tak będę grał, to trener na pewno nie wybierze mnie do reprezentacji".
Rodzic: "Ten turniej jest dla ciebie ważny".
C) Rodzic: "Widzę, że jesteś bardzo zła".
Dziecko: "Mam dosyć tej głupiej choroby. Znowu wszyscy będą mogli jeść tort, a ja nie".
D) Rodzic: "Widzę, że jesteś wściekły. Rozumiem, że to musi być trudne, gdy twoi koledzy jeszcze mogą się bawić, a ty musisz wracać do domu. Później o tym porozmawiamy, bo w tej chwili ja też jestem zła z powodu twojego spóźnienia. Zajmijmy się teraz podaniem insuliny, a w czasie kolacji, gdy będziemy już trochę spokojniejsi, zastanowimy się, jak rozwiązać ten problem".
W przykładzie D) widzimy, że rodzic oprócz tego, że rozumie uczucia dziecka, również sobie daje przyzwolenie na wyrażenie złości. Co bardzo ważne, informuje jednak, że złość ta nie dotyczy osoby chłopca, lecz jego konkretnego zachowania. Tu warto także dodać, że akceptacja uczuć dziecka nie oznacza, że akceptujemy jego zachowanie. Możemy rozumieć jego smutek, złość czy gniew, ale nie zgadzać się na określone zachowanie i rozmawiać o możliwościach jego zmiany.
Powyższe przykładowe początki dialogów wskazują, że warto przyglądać się uczuciom naszych dzieci. Pokazanie im, że dostrzegamy i rozumiemy, co czują, jest dla nich sygnałem, że ich sprawy są dla nas ważne. Nasza otwartość sprawia, że oni też stają się bardziej otwarci. Gdy czują, że ich uczucia i opinie są szanowane, będą szanować również nasze zdanie. Ważne, aby pamiętać o celu naszych rozmów z dziećmi. Nie jest nim pokazywanie, kto ma większą władzę i siłę, ale wspólne znajdowanie wyjścia z trudnej sytuacji w atmosferze wzajemnego zrozumienia i szacunku. I jeszcze jedno: nie bójmy się spoglądać na świat oczami naszego dziecka!
mgr Karolina Dębska-Stępień
psycholog kliniczny
Niniejszy tekst ukazał się w nr 7/8/2009 miesięcznika DIABETYK.