Wywiad na temat anoreksji
Amerykańskie badania pokazują, że w wieku 9 lat cztery spośród pięciu dziewcząt stosują dietę, a 12-latki traktują diety jeszcze bardziej serio i tym samym niebezpiecznie zbliżają się do granicy, gdzie kończy się zdrowe odchudzanie, a rozpoczyna anoreksja. O tym, co wskazuje, że granica ta została przekroczona, jakie czynniki przyczyniają się do powstawania choroby i jak wygląda proces jej leczenia z panią Beatą Szurowską, dr pedagogiki, która zajmuje się zaburzeniami odżywiania (głównie motywowaniem do leczenia oraz wspieraniem rodzin w efektywnym pomaganiu swojemu dziecku w trudnym procesie powrotu do zdrowia), rozmawia Karolina Dębska.
Kiedy odchudzanie się zaczyna szkodzić zdrowiu?
Kiedy staje się obsesją. Ten moment jest dość łatwo zauważalny. Taka osoba skoncentrowana jest wyłącznie na jedzeniu, całe jej życie zaczyna kręcić się wokół tego tematu. Przeciętne nastolatki, które się odchudzają, robią jeszcze mnóstwo innych rzeczy: uczą się, spotykają ze znajomymi, rozwijają swoje zainteresowania itd. Natomiast anorektyczki stopniowo zaczynają zamykać się w sobie. Izolują się od świata, gdyż staje się on dla nich zagrażający – TAM JEST JEDZENIE! Na przykład nastolatka cierpiąca na anoreksję nie chce iść na imprezę, bo ktoś może ją tam czymś poczęstować. Nie chce iść do kina, bo wszyscy wokół będą jeść popcorn. A nawet jeśli pójdzie, to i tak nie będzie w stanie skupić się na filmie. Powodem tego są coraz bardziej natrętne myśli o odchudzaniu. Te myśli nie pozwalają skupić się na innych czynnościach czy tematach. Diety, kalorie, zawartość tłuszczu w produktach, intensywna aktywność fizyczna i tym podobne sprawy stają się dominujące dla osób z anoreksją. Kolejnym sygnałem pojawiającej się choroby jest ogromna koncentracja na swoim ciele. Ciągłe sprawdzanie swojej wagi i przekonanie, że wciąż jest się za grubą/-ym i trzeba zrzucić jeszcze kilka kilogramów (nawet jeśli w rzeczywistości ma się już niedowagę). Kolejną zmianą, która może wkazywać, że nasze dziecko cierpi na anoreksję jest zmiana nastroju. Pogodne, posłuszne i ciekawe świata nastolatki nagle staje się zamknięte w sobie, krnąbrne, czasami wręcz agresywne. Bardzo usilnie bronią się przed ingerencją otoczenia w sferę związaną z odżywianiem. Do tego oczywiście z czasem dochodzą zmiany fizyczne m.in. utrata włosów, zniszczone zęby i paznokcie, sucha skóra, uczucie zimna, meszek na twarzy i ciele, a u dziewcząt wtórny brak miesiączki.
Początkowo anoreksja postrzegana była przede wszystkim przez pryzmat medyczny. Dzisiaj w jej etiologii wskazuje się już kilka czynników: kulturowe, rodzinne i indywidualne. W jaki sposób współczesna kultura i społeczeństwo przyczyniają się do powstawania choroby?
Przede wszystkim warto podkreślić, że za pojawienie się anoreksji odpowiedzialne są wszystkie wyżej wymienione czynniki. Żaden z nich nie istnieje w izolacji, one wzajemnie na siebie oddziaływują. Dlatego uważam, że zbyt dużą wagę przywiązuje się do czynników kulturowo-medialnych jako głównej przyczyny obecnej epidemii zaburzeń odżywiania. One tak naprawdę jedynie ukierunkowują w stronę anoreksji osoby, które już posiadają pewne predyspozycje, zwiększające ich podatność na to zaburzenie. Choć nie można zaprzeczyć, że obecna kultura (z obsesją na punkcie ciała i wzrastająca tendencją do postrzegania własnej osoby przez pryzmat wyglądu zewnętrznego) ma duże znaczenie, jeśli chodzi o epidemiologię. Komunikat „bądź szczupła, bądź piękna, a będziesz szczęśliwa” wiele młodych dziewcząt odbiera w sposób dosłowny. Dlatego też anoreksję postrzega się jako chorobę wieku nastoletniego.
Wiek nastoletni to także czas emocjonalnego dojrzewania, poszukiwania własnej tożsamości. To implikuje zmiany w relacjach dziecko-rodzice. W jednym z Pani artykułów znalazłam takie zdanie: „Anoreksja często jest pierwszym przejawem buntu posłusznej, ale nieszczęśliwej i podporządkowanej dotychczas córeczki.” Jakie życie rodzinne może zwiększać ryzyko pojawienia się anoreksji?
Model rodziny anorektycznej jest bardzo charakterystyczny, chociaż oczywiście jest tylko modelem i nie można podporządkować mu każdej rodziny, w której dziecko choruje na anoreksję. Badania pokazują, że są to rodziny bardzo skryte, posiadające bardzo sztywne granice zewnętrzne, czyli te oddzielające rodzinę od świata. Natomiast granice wewnętrzne, czyli pomiędzy członkami rodziny są bardzo przepuszczalne. Więzi rodzinne są obarczone wzajemną odpowiedzialnością za siebie, lojalnością. Taka sytuacja bardzo ogranicza poczucie niezależności, autonomii, swobodnej ekspresji siebie. Dodatkowo w takiej rodzinie rodzice stawiają dziecku bardzo wysokie wymagania. Nie potrafią akceptować je takim, jakie jest. To sprawia, że zwykle czuje się ono niekochane. Wiele anorektyczek, z którymi rozmawiałam przyznawało, że zanim zachorowały, nigdy nie usłyszały od swoich rodziców słowa „kocham”, że bardzo szybko przestały być przez swoich rodziców przytulane. Dlatego też dziewczęta cierpiące na anoreksję źle reagują na dotyk. Czasami osoby chore opowiadały mi o rzeczach bardzo bolesnych, więc w naturalny sposób chciałam je przytulić, ale mój dotyk zamiast przynosić ulgę i pocieszenie, tworzył dystans i sprawiał chorym emocjonalny ból. Trudno się zatem dziwić, że anorektyczki mają także problemy w relacjach z rówieśnikami. One po prostu nie potrafią być blisko z drugim człowiekiem, bo bliskość wiąże się ze szczerością i z pokazaniem siebie taką, jaką się rzeczywiście jest, a nie taką, jakiej oczekują inni. Te dziewczyny od najmłodszych lat uczyły się, że nie ma miłości bezwarunkowej, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Stąd też tak często podkreślany u osób z anoreksją perfekcjonizm, dążenie do sukcesu.
Czyli można powiedzieć, że takie osoby są akceptowane warunkowo. Akceptuję cię, kocham cię pod warunkiem, że...
Jesteś grzeczna, przynosisz dobre oceny itd. W takich rodzinach często brakuje szczerej, wzajemnej komunikacji, w której każdy ma prawo do własnego zdania i prawo do wyrażania różnych emocji. Anoreksja niewątpliwie zmienia też pozycję osoby chorej w rodzinie (z peryferyjnej na centralną), tym samym stając się źródłem korzyści. Anorektyczka jest chora, ale szczęśliwa, ponieważ nagle wszyscy zaczynają się o nią troszczyć, interesują się nią i co najważniejsze, nie musi o nic prosić, nie musi walczyć o miłość. Dlatego tak ważne jest wsparcie całych rodzin w pokonywaniu anoreksji - bez zmiany postaw najbliższych członków rodziny, a zwłaszcza rodziców, wyjście z anoreksji jest bardzo trudne. U wielu pacjentek pojawia się strach, który towarzyszy pytaniu: A czy jak wyzdrowieję, to też będziecie mnie kochać?
Może być również tak, że dziewczyna chce wyzdrowieć, ale nie pozwala jej na to system rodzinny. Choroba bowiem pełni w nim ważną funkcję.
Tak. Często w tych rodzinach jest tak, że córki są niejako sojusznikiem matki albo ojca. Powodem tego są problemy w relacji małżeńskiej. Małżonkowie nie potrafią się ze sobą komunikować, a jedyną płaszczyzną porozumienia są sprawy związane z dzieckiem. Niestety często staje ono przed koniecznością dokonania wyboru: mama czy tata. Obawia się, że gdy dorośnie, gdy odejdzie z domu, jego rodzina się rozpadnie. Anoreksja utrzymuje rodzinną równowagę, bo zatrzymuje dziecko w rodzinie. Tym samym, nawiązując do tego, co wcześniej mówiłam, odpowiedzialność za rodzinę jest większa niż za swoje dorosłe życie.
Takie słowa, taka konfrontacja musi być bardzo trudna dla rodziców.
To rzeczywiście jest bardzo trudne i trzeba o tym mówić w sposób delikatny. Musimy pamiętać, o tym co jest naszym celem. Nie chodzi o to, żeby stawiać rodziców pod ścianą i oskarżać, ale o to, żeby udzielili swojemu dziecku z anoreksją wsparcia, żeby w sposób konstruktywny włączali się w proces leczenia. Aby to osiągnąć, trzeba dotrzeć do źródeł problemu, trzeba naprawić to, co przyczyniło się do jego powstania. Robić to trzeba w sposób stanowczy, ale jednocześnie ciepły i delikatny. Należy także pamiętać, że anoreksja jest wypadkową wielu czynników. To chroni rodziców przed przytłaczającym poczuciem winy, ponieważ takiego obciążenia psychicznego, jak „Moje dziecko niszczy swoje zdrowie, ryzykuje swoje życie i to ja jestem winny/winna.”nie udźwignie nikt. Wyrzuty sumienia tylko niepotrzebnie blokują rodziców, którzy potem nie mają siły, by pomagać swojemu dziecku.
Leczenie anoreksji jest długotrwałym i trudnym procesem. Jak wyglądają jego kolejne etapy? Jakie są rokowania?
Co do rokowań to im szybciej, tym lepiej. Wtedy bowiem nie są jeszcze tak bardzo utrwalone destrukcyjne strategie obronne. Niestety uświadomienie sobie problemu przez chorego w pierwszej fazie anoreksji jest bardzo trudne. Bowiem na początku jest wielka euforia. Dziewczynie udaje się schudnąć i dostaje mnóstwo pozytywnych komunikatów. Są to zupełnie naturalne reakcje, które jednocześnie wzmacniają ją w podjętym działaniu. Wewnętrzny głos zaczyna mówić jej, że robi dobrze, zatem kontynuuje odchudzanie. Rzadko kiedy, będąc w tym euforycznym stanie, zdaje sobie sprawę, że podąża w złym kierunku. Z czasem jednak ta euforia zaczyna przechodzić w depresję. To wiąże się ze znacznym wychudzeniem ciała, jego osłabieniem, co nie pozostaje bez wpływu także na funkcjonowanie układu nerwowego. Ten etap choroby to już bardzo silnie utrwalone destrukcyjne nawyki. Możliwość przytycia choćby o kilogram wiąże się z ogromnym lękiem.
Tutaj chyba ten lęk zaczyna być poważnym wrogiem leczenia.
To prawda. Jeżeli działania lecznicze wobec osoby z anoreksją będą ograniczały się jedynie do sztucznego podtuczenia, to z pewnością nie doprowadzą one do rozwiązania problemu. Gdy tylko pacjent wyjdzie ze szpitala, zrzuci te kilogramy, gdyż cały czas są one dla niego źródłem ogromnego lęku. Oczywiście ważne jest, żeby osoba z anoreksją przytyła. Często bowiem jej organizm jest tak wycieńczony, że grozi mu śmierć. Jednakże bardzo szybko do procesu leczenia należy włączyć oddziaływania psychoterapeutyczne.
Jak wyglądają takie oddziaływania i jak długo trwają?
W przypadku zaburzeń odżywiania najlepiej jeżeli będzie to terapia grupowa, w której uczestniczą osoby z anoreksją i bulimią. To sprzyja atmosferze zrozumienia, akceptacji, ale przede wszystkim pokazuje pacjentowi, że nie jest ze swoim problemem sam. Ponadto terapia grupowa uczy budować zdrowe, bliskie relacje z innymi. Takie oddziaływania terapeutyczne trwają latami. Oczywiście z czasem maleje ich intensywność. Wtedy najlepszym rozwiązaniem staje się znalezienie terapeuty, do którego w razie potrzeby będzie można zwrócić się o pomoc. Warto także monitorować swój ogólny stan zdrowia, gdyż niestety w wielu przypadkach anoreksja czyni tak duże spustoszenie w organizmie, że jej skutki mogą być odczuwalne przez wiele lat.
W jaki sposób najbliżsi mogą wspierać proces leczenia?
Często, gdy osoba z anoreksją wychodzi ze szpitala, najbliżsi namawiają ją do tego, by chociaż na jakiś czas zrezygnowała z nauki, pracy, gdyż to pozwoli jej odpocząć od problemów, odnaleźć spokój, odbudować wewnętrzną siłę. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Osoba z anoreksją, żeby nabrać apetytu na jedzenie, musi najpierw nabrać apetytu na życie. Ważne jest, aby zachęcać ją do działania, odkrywania nowych aktywności, do ponownego smakowania życia. Tym samym będzie mogła wypełnić pustkę, jaką zostawiła po sobie anoreksja.
Niniejszy wywiad ukazał się w nr 5/2007 magazynu społeczno-medycznego PEN.